Aktualności

Prace nad Strategią Rozwoju Polski 2035 są nadal wstrzymane na poziomie Rady Ministrów

W maju 2026 r. premier Donalda Tusk na posiedzeniu Rady Ministrów skrytykował koncepcję Strategię Rozwoju Polski 2035, przygotowywaną przez 2 lata przez Ministerstwo Funduszy i Rozwoju Regionalnego we współpracy z innymi resortami. Prace nad nią są nadal wstrzymane na poziomie Rady Ministrów, poinformował nas 3 września 2026 r. Departament Strategii MFiRR. Wciąż obowiązuje Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju, przygotowana jeszcze przez rząd Mateusza Morawieckiego.

3 września 2026 r. redakcja „Europejskiej Firmy”, zapytała Departament Strategii Ministerstwa Funduszy i Rozwoju Regionalnego: „Czy ktoś z Departament Strategii mógłby na konferencji 15 października 20026 r. przedstawić Strategię Rozwoju Polski 2035 i aktualne prace nad nią?” Odpowiedziała Iga Zupok-Gierwatowska, Zastępca Dyrektora Departamentu Strategii: „Niestety udział w spotkaniu przedstawiciela DSR nie jest możliwy. Prace nad Strategią Rozwoju Polski 2035 zostały wstrzymane na poziomie Rady Ministrów.”

Prace nad Strategią Rozwoju Polski do 2035 r. (SRP2035) trwały od jesieni 2024 r. Konsultacje publiczne: 10 września–31 października 2025 r. 5 marca 2026 r. projekt przyjął Stały Komitet Rady Ministrów. Wersję z 10 kwietnia 2026 r. ministerstwo nadal publikuje jako „przekazaną na Radę Ministrów”.

Rząd jej nie przyjął. W wykazie prac KPRM projekt uchwały nadal figuruje, ale planowany termin przyjęcia to już II kwartał 2027 r. Nie ma adnotacji o rezygnacji z prac — jest przesunięcie o rok. To jest twardy, urzędowy ślad wstrzymania.

Mail z DSR z 3 września 2026 r. („prace zostały wstrzymane na poziomie Rady Ministrów”) jest spójny ze statusem dokumentu.

Co miało się wydarzyć na rządzie

Według relacji Wirtualnej Polski, spór wybuchł na posiedzeniu Rady Ministrów 19 maja 2026 r., już po tym, jak dokument wrócił na rząd z poprawkami. Temat wszedł w „sprawach różnych”. Minister Funduszy i Polityki Regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podniosła przyjęcie strategii. Premier Donald Tusk miał powiedzieć, że nie zostanie wdrożona, zaznaczając, że to nie pretensja personalna, tylko zastrzeżenia do dokumentu. Reszta ministrów milczała. Artykuł ukazał się 22 maja 2026 r.

Projekt strategi trafił na rząd 23 marca; w końcówce marca Tusk miał poprosić o czas na przeczytanie całości; w kwietniu wrócił poprawiony tekst; w maju zapadła blokada. Po konsultacjach, po wsadzie resortów, po opinii samorządów premier podjął decyzję o wstrzymaniu prac.

Powody, które media przypisują Tuskowi

Relacje źródłowe (anonimowi ministrowie i ludzie z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów) układają się w kilka wątków. Żaden nie jest cytatem z oficjalnego wystąpienia premiera.

Nieufność do sztywnych planów dziesięcioletnich
Najczęściej powtarzane zdanie: „w trudnych czasach nie potrzebujemy strategii, bo wszystko się zmienia”. Tusk miał uznać, że w warunkach wojny za wschodnią granicą, zmiennej polityki UE i szoków gospodarczych dokument na 10 lat szybko się zdezaktualizuje.

Pamięć o strategii Boniego
Przywoływał własne rządy i Polskę 2030 – model polaryzacyjno-dyfuzyjny Michała Boniego: dokument, który poróżnił ministrów, dał opozycji amunicję i został zapamiętany jako faworyzowanie metropolii kosztem reszty kraju. Wniosek polityczny: wielka strategia bardziej szkodzi premierowi, niż mu pomaga.


Strach przed PiS i „wyrwanym zdaniem”
Obawa, że opozycja wytnie fragmenty o miastach, demografii, energii albo o tym, czego w tekście nie ma, i zbuduje narrację o Polsce A i B, porzuceniu wsi albo niewykonanych obietnicach.

Lista miast jako polityczna pułapka
Strategia miała wspierać sieć 84 miast średnich i subregionalnych (policentryczność zamiast samej metropolizacji). Tusk miał zapytać: kto wymyślił wskazywanie miast „lepszych od innych”. To najbardziej konkretny zarzut merytoryczno-polityczny: każda gmina poza listą czuje się pominięta, każda na liście dostaje tarczę, a premier zostaje sędzią w sporze terytorialnym.

Argument unijny
Pełczyńska mówiła, że bez średniookresowej strategii trudniej programować pieniądze UE 2028–2034. Tusk miał odparować, że po rozmowie z Ursulą von der Leyen wie, iż Bruksela takiego dokumentu od Polski nie wymaga. Ludzie z KPRM dopowiadali: o podziale środków zdecyduje „życie”, nie książka na półkę.


Ocena jakości i procesu
Część ministrów cytowana przez WP: premier uznał dokument za niedopracowany; resorty czytały go silosowo („czy jest zdanie o moim ministerstwie”), a nie jako całość; jest rozdźwięk między wizją urzędniczą a „wysokopolityczną” wizją premiera. Pojawiło się też sformułowanie, że strategia to skutek „głupiej ustawy” (ustawa o zasadach prowadzenia polityki rozwoju wymaga średniookresowej strategii kraju).

Co na to Pełczyńska-Nałęcz i jej resort

Jej linia jest odwrotna i publiczna. Po blokadzie powiedziała, że nie akceptuje planowania nowej perspektywy unijnej pod Strategię Odpowiedzialnego Rozwoju”, przygotowaną jeszcze przez rząd Mateusza Morawieckiego: „To nie są nasze priorytety. (…) Nie chcę planować unijnych pieniędzy pod strategię Morawieckiego”. Formalnie, dopóki Rada Ministrów nie przyjmie SRP2035, obowiązującym średniookresowym dokumentem pozostaje stary SOR (z perspektywą do 2030).

Argumenty resortu i Polski 2050:

w prace przez dwa lata miało być zaangażowanych nawet tysiąca osób;
konsultacje dały ponad 6 tys. uwag;
był wsad innych ministerstw i pozytywna opinia strony samorządowej;
bez algorytmu i hierarchii celów podział funduszy 2028–2034 stanie się czystą grą siłową marszałków i ministrów;
ustawa wymaga średniookresowej strategii rozwoju kraju — to nie fanaberia jednego resortu.

Tu dochodzi kontekst koalicyjny. Konflikt Tuska z Pełczyńską-Nałęcz trwał już wcześniej (wicepremierostwo, próg podatkowy, lojalność koalicyjna, spory personalne). Blokada strategii weszła w ten spór: dla Polski 2050 to był sztandarowy produkt programowy, dla części KO — kolejny dokument, który wiąże ręce premierowi i daje amunicję konkurentom.

Krytyka niezależna od premiera

Tusk nie był jedynym sceptykiem. W grudniu 2025 r. Komitet Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN apelował o wstrzymanie przyjęcia projektu: słaba wizja przestrzenna, nieuporządkowane priorytety, ryzyko przeniesienia błędów na Krajową Strategię Rozwoju Regionalnego i strategie sektorowe, pominięcie części środowiska naukowego. To inna linia krytyki niż „nie piszmy na 10 lat”, ale wzmacnia argument „dokument niegotowy”.

Ekonomiści wskazywali też lukę fiskalną: ambitne cele (B+R, mieszkania społeczne, atom, kolej, schrony) bez jasnych źródeł finansowania przy presji na konsolidację budżetu.

Co z tego wynika praktycznie

Wstrzymanie nie kasuje projektu — ministerstwo wciąż go publikuje i w lipcu 2026 r. wydało nawet „Rekomendacje dla planowania interwencji z zakresu polityki regionalnej”.

Ale nie ma uchwały Rady Ministrów, więc dokument nie jest obowiązującą średniookresową strategią kraju;
dlatego Departament Strategi MFiRR nie chce go prezentować jako obowiązującej polityki rządu (stąd mail z 3 września 2026 r. do redakcji „Europejska Firma”); strategie wojewódzkie i programowanie UE 2028–2034 wiszą między starym SOR a nieprzyjętym projektem.

Premier — według zgodnych relacji medialnych z maja 2026 r. — zablokował strategię, bo uznał ją za sztywną, politycznie ryzykowną i niekonieczną w warunkach niepewności, a listę miast i gęstą siatkę wskaźników za amunicję do ataków opozycji na rząd. Ministerstwo Funduszy uważa odwrotnie: bez niej rząd programuje przyszłość albo pod dokument PiS, albo pod doraźny układ sił.

Oficjalnie rząd tego sporu nie rozstrzygnął — tylko odłożył przyjęcie o rok. Prawdopodobne jest, że Strategia Rozwoju Polski 2035 nie zostanie przyjęta do końca obecnej kadencji Sejmu.

Autor: Jerzy Krajewski