Aktualności

Europejskim firmom brakuje globalnego podejścia

Europejskie firmy mają potencjał, by budować globalne marki. Pokazują to przykłady mniejszych państw, np. skandynawskich i bałtyckich. W większych gospodarkach, takich jak Polska z 37 mln konsumentów, wciąż jednak dominuje model rozwoju oparty na rynku krajowym. Bez myślenia o globalnej ekspansji od początku działalności skalowanie biznesu może być poważnym wyzwaniem.

Globalizacja i postęp technologiczny otwierają przed firmami szanse na rynkach zagranicznych. Zdaniem ekspertów to jednak wymaga podejścia „born global”, czyli zakładania rozwoju międzynarodowego od początku działalności. Raporty gospodarcze wskazują, że w małych gospodarkach takie podejście jest bardziej powszechne, ponieważ krajowy rynek – kilku milionów mieszkańców – od początku może się dla firm wydawać zbyt wąski.

Europejskie przedsiębiorstwa potrafią być globalne. Jeżeli spojrzymy na to, jak funkcjonują Szwecja, Finlandia, Litwa, Łotwa – to są kraje, w których powstawały firmy o charakterze globalnym. Dlaczego? Ponieważ od samego początku wiedziały o tym, że ich własny rynek – 8 mln ludzi w Szwecji, 7 mln ludzi w Finlandii, 2 mln ludzi w Litwie – jest niewystarczający, żeby skomercjalizować produkt. W związku z tym od samego początku projekty powstawały globalnie. I tak mamy takie marki jak Ikea, Nordea, Bolt czy Skype, Nokia i Angry Birds. Te firmy powstały w naszym regionie i są markami absolutnie globalnymi – mówi agencji Newseria dr Maciej Kawecki, prezes Instytutu Lema, dyrektor Centrum Innowacji Uniwersytetu WSB Merito w Warszawie.

Z badania PayPala i Startup Hub Poland „Early-Stage Startup Index. Wyzwania w dobie transgraniczności”, przeprowadzonego w 2023 roku, wynika, że prawie połowa badanych start-upów na wczesnym rozwoju sprzedawała swoje produkty lub usługi w Polsce, a większość z nich planowała ekspansję międzynarodową po osiągnięciu silnej pozycji na lokalnym rynku. W przypadku start-upów założonych przez imigrantów ponad 70 proc. rozpoczynało działalność, od razu kierując swoją ofertę do zagranicznych klientów

– Żaden z wymienionych krajów nie miał obciążenia kraju średniej wielkości. Polska niestety takie obciążenie ma. 40 mln mieszkańców wystarczało na to, żeby się godnie skomercjalizować, w związku z tym firmy od samego początku nie tworzyły produktów globalnie – podkreśla dr Maciej Kawecki. – Trzeba tworzyć je globalnie, tworzyć strukturę, która się opiera na języku angielskim, a nie na języku polskim, strukturę, która od razu otwiera się na rynek amerykański. Na pewnym poziomie bez dotarcia do rynku amerykańskiego my w kręgu kultury zachodniej nie jesteśmy w stanie tworzyć firmy globalnej. Zatem najlepsza rada, jaką mogę dać, to myśleć globalnie od samego początku.

To wyzwanie ma szerszy – europejski – wymiar. Wiele firm ze Starego Kontynentu nie tylko uwzględnia USA w swojej globalnej strategii, ale też przenosi tam swoją działalność. Rynek amerykański jest dla nich szczególnie perspektywiczny ze względu na możliwości rozwoju i skalowania działalności. Do jego przewag należą m.in. mniej restrykcyjna legislacja, znacznie łatwiejszy dostęp do kapitału oraz nastawienie na rozwój innowacji. Widać to szczególnie w branży technologii cyfrowych.

– Europejskie firmy, szczególnie cyfrowe, potrzebują trzech elementów do wejścia i uzyskania mocnej pozycji na globalnym rynku. Po pierwsze, mądrych regulacji i reguł funkcjonowania, ale nie barier regulacyjnych. Po drugie, budowania silnych kompetencji cyfrowych przez całe społeczeństwo, żebyśmy mogli z jednej strony mówić, że mamy przedsiębiorców, którzy wiedzą, jak wykorzystać technologię do budowania nowych produktów i usług albo do zarządzania swoją firmą, ale też z drugiej musimy kształcić konsumentów, w jaki sposób efektywnie, bezpiecznie korzystać z usług cyfrowych – podkreśla Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. – Trzeci element, nieodzowny w budowaniu biznesu, to pieniądze. Potrzebujemy bardzo jasnego, klarownego modelu wspierania innowacyjności poprzez stworzenie silnego, europejskiego funduszu inwestycyjnego.

Jak podkreśla, takie zmiany mogą wzmocnić pozycję europejskich firm w zestawieniu z amerykańskimi.

– Europa musi być partnerem na globalnym rynku technologicznym, a nie klientem jak dzisiaj. Stąd pracujmy nad tym, żebyśmy wspólnymi siłami zbudowali na tyle silną europejską gospodarkę, szczególnie cyfrową, żebyśmy mogli na równych warunkach być partnerem dla Stanów Zjednoczonych, Japonii, Korei Południowej w budowaniu nowych cyfrowych usług – mówi Michał Kanownik.

W tym tygodniu Związek Cyfrowa Polska przedstawił swoje rekomendacje do planowanego przez Komisję Europejską przeglądu regulacji cyfrowych (Digital Fitness Check). Zdaniem ekspertów związku powinna to być okazja do tego, by uprościć przepisy i stworzyć przyjaźniejsze warunki do rozwoju innowacji w UE. W ich ocenie obecny model regulacji cyfrowych staje się coraz bardziej skomplikowany. Kolejne akty prawne regulują podobne zakresy działalności technologicznej, co zwiększa koszty utrzymywania zgodności z przepisami, potęguje niepewność prawną i utrudnia rozwój nowych technologii w Europie.

Autor: Newseria

Instytut Europejskiego Biznesu od 2013 r. organizuje Konkurs Worldwide Company. Tytuł przyznaje przedsiębiorstwom eksportującym do więcej niż 5 krajów.